nikkor 70-300 vr

W!

Tak się zastanawiałem kiedy ostatnio fociłem wschód słońca. Hmmm wyszło mi że prawie 2 lata temu. Stwierdziłem że nie jest dobrze. Ba! Jest bardzo źle. Przypomniały mi się czasy lubelskiej Eikony i wspólnych wypadów w plener. Kilka a czasami nawet kilkanaście osób. Wspólna pasja… Piękne czasy! Dla większości liczyło się spotkanie z ludźmi którzy mają wspólną zajawkę. To czy ktoś robił lepsze czy gorsze zdjęcia schodziło na drugi plan. Grunt to było ruszyć się z domu i wspólne spotkanie. No ale to już daleka przeszłość. Jakoś tak mnie naszło żeby ruszyć się gdzieś z domu i poczuć przez chwilę poranny chłodek i zobaczyć wschód słońca… i to nie przez szybę samochodu podczas pracy. Szybki kontakt i jedziemy! Póki co we dwóch. Cel: Majdan Zahorodyński… a konkretnie zalew. Cisza, spokój, wschód słońca, czyste i rześkie powietrze… czego chcieć więcej! Wprawdzie liczyłem na ładniejszy spektakl w wykonaniu natury np. mgła ale na to nikt nie ma wpływu. Zdjęcia jak zdjęcia. Nieco sztampowe. Po dwóch latach pojawiła się we mnie rdza ale wszystko do nadrobienia 🙂

Reszta zdjęć z tej intensywnej niedzieli już niebawem… 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Witam!

Ostatnio miałem małą przerwę w plenerach. Na jeden eikonowy nie pojechałem ze względu na pogodę. Duży mróz = diesel trup. Na szczęście teraz to się zmieniło 😀 A wszystko za sprawą Szerszenia 🙂 Szerszeń… no Szerszeń to jest gość. Nie straszne mu mrozy, duży śnieg, błoto i woda. Jedzie do przodu. Jak mawiał Jacek Krzynówek: „Cały czas do przodu”. 😀 Wprawdzie pełnoletność osiągnie już w maju ale chłopina jeszcze dobrze się trzyma.

Dzisiaj pogoda niestety nie rozpieszczała na plenerowanie. Na niebie mleko, śniegu mało ale nie wytrzymałem. Wsiadłem w Szerszenia i śmignąłem w okoliczne lasy:D Poniżej krótka relacja z wyjazdu: